Drugi event pierwszego dnia to spotkanie SIG (special interest group) Management Community, czyli spotkanie osób zarządzającymi teamami UX w dużych firmach. Dwa dni poprzedzające to spotkanie poświęcone były na warsztaty, podczas których wypracowywano to, czym później się grupa dzieliła. Starałem się na te warsztaty dostać, ale grzecznie i stanowczo mi odmówiono. Z perspektywy czasu widzę, że była to dobra decyzja, bo raczej nie miałbym tam co robić.

Grupę stanowili managerowie z naprawdę NAJWIĘKSZYCH i NAJLEPSZYCH firm w branży. Kiedy siedziałem w tym niewielkim gronie (całe CHI to jakieś 2000 luda, ale SIGCHI management to może z 15-20 osób), zastanawiałe się co ja tu robię, skoro (a) nie zarządzam zespołem, (b) w szczególności zespołem UX. Spośród zaproponowanych do szczegółowego omówienia 21 tematów, demokratycznie wybraliśmy 3 (trendy, cośtam i cośtam). Niestetynie udało się przepchnąć tematu CXO a szkoda, bo mnie bardzo interesuje.

Za najważniejsze z mojego punktu uznałe rzeczy związane ze specyfiką pracy teamów UX. Bardzo mocno podkreślano rolę otwartości i optymistycznego podejścia do realizowanego zadania. Optymizm powinien być w jakimś stopniu umiarkowany, ale raczej nie w polskim znaczeniu tego słowa, a w amerykańskim (czyli mocno optymistycze podejście w polskiej kulturze).

To co mnie zaskoczyło, to bardzo jednoznaczne podejście do problemu toksycznych jednostek w zespole (czy to UXowym, czy projektowym). Bardzo wprost mówiono, że takie jednostki należy z zespołu eliminować tak szybko, jak to tylko możliwe. Powodem jest konieczność utrzymywania w zespole optymistycznego przekonania do realizowanych projektów (oraz do rzeczywistości). Jak podkreślali uczestnicy, sytuacje takie mogą być rozwiązywane jedynie przez proaktywne działania. Jeden z dyskutantów wspominał, że jego praca na stanowisku szefa UX miała więcej wspólnego z metodyką pracy dziennikarza, niż managera – konieczne było zbudowanie sobie sieci nieformalnych powiązań, w celu ciągłego potwierdzania różnego rodzaju informacji. Brzmi zabawnie, ale nie jest zabawne, szczególnie jeśli przypomnę sobie w jaki sposób i ile informacji wykorzystywałem przy różnego typu akcjach managerskich realizowanych kiedy musiałem być managerem. Gość mówił o co najmniej trzech niezależnych źródłach wykorzystywanych do tego typu zadań.

Do wniosków ze spotkania tej grupy wrócę w przyszłości, bo kiedy zajrzałem do notatek, to okazało się, że na liście rzeczy do opisania jest jeszcze 10 tematów.

Komentarze

comments