Wczoraj Młody dostał nowe wydanie Magii i Miecza. Zdecydowałem się kupić tę grę, bo uznałem że w taką  mechanikę jeszcze nie grał i że mu się spodoba. Kupowałem także w oparciu o moje doświadczenia z polską wersją tej gry z początku lat 90-tych. Kiedyś (kiedy miałem 14 czy 15 lat) zagrywałem się ze znajomymi w Magię do znudzenia. Graliśmy średnio 3 razy dziennie: przed szkołą, po szkole i wieczorem.

Kupując tę grę Młodemu widziałem, że czasy się zmieniły i ja się zmieniłem i moje oczekiwania są innego. Niby to wszystko wiedziałem, ale miałem nadzieję że Magia jakoś zaskoczy i że da mi trochę radości. Niestety, to co było fajne kiedyś, teraz fajne nie jest. Banalna mechanika, brak konieczności podejmowania jakichkolwiek decyzji, no dramat. Młodemu się podoba, ale też zauważyłem że dziwi się że tutaj zupełnie nie ma żadnych decyzji, że po prostu się turla kostkami i chodzi.

Najsmutniejsze jest to, że gra została kupiona przez jednego z gigantów na rynku gier planszowych i „przerobiona” na styl amerykański. Plansza jest więc znacząco za duża i masakrycznie wręcz niewygodna – prosty ruch wymaga prawie wstawania z krzesła, żeby przesunąć pionek. A robi się to dosłownie co chwilę. Na dodatek pola zostały powiększone tak, że kiedy leżą na nich karty to takie pole wygląda tak jakby były to dwa pola, wiec trzeba uważać przy przesuwaniu pionków. Kolorowe grafiki na kartach są kiczowate (no trudno, kwestia gustu) ale co gorsza nieczytelne – drobny font nałożony jest na kolorowe tło i jeśli gra się przy nieco chociaż gorszym oświetleniu to autentycznie są problemy z przeczytaniem. Znaczniki punktów to piramidy, na dodatek takie plastikowe i puste w środku, przez co są bardzo niewygodne. Niby wszystko jest „ładniejsze” a efektem jest wielka kupa :/

Mimo iż gra pozostała taka sama (te detale użytecznościowe to bzdety, czepiam się z przyzwyczajenia) to zmienił się mój experience z nią związany. Kiedyś była to suma młodości, wolnego czasu, przyjaciół, braku innych gier i to wszystko składało się na wyjątkowo pozytywny wręcz experience (współdzielony zresztą z pozostałymi graczami mojego pokolenia). Teraz ta sama gra daje experience negatywny – po prostu nudzę się kiedy gram, na dodatek wiem że Młody uczy się tej gry i będę miał 2 godziny bezproduktywnego siedzenia i zero funu. I mam naprawdę słabe doznania. To jest dokładnie ten sam case co przy muppetach, tylko jakoś bardziej nasilony.

Komentarze

comments