Flames of War: visual storytelling

Kiedy szkolę czy wspieram w obszarze designu i myślenia w kategoriach potrzeb użytkownika, zawsze staram się aby osoby które zaczynają coś projektować miały w głowie dwie rzeczy: (a) projektujemy zawsze z myślą o konkretnym użytkowniku, (b) kiedy myślimy o potrzebach, myślmy kategoriami historii. Dlaczego? Bo z historii (stories) wynikają emocje, które łatwiej powiązać z konkretnym użytkownikiem czy kontekstem użycia. Co więcej – historie sprawiają, że suche koncepty czy projekty zaczynają żyć własnym życiem.

Jestem teraz w trakcie składania i malowania startowego zestawu gry Flames of War. Jest to gra figurkowa osadzona w realiach II wojny światowej. To na co zwróciłem już dawno temu uwagę to fakt, że ta gra jest inna od wszystkich moich pozostałych. Dlaczego? Dlatego że jest zaprojektowana w taki sposób, że opowiada pewne historie. Od strony designu polega to na tym, że grając grupą żołnierzy, każdy z nich jest inny – fizycznie odmienny od pozostałych: z innym uzbrojeniem, w innej pozie. Na dodatek każdy jest uchwycony w jakimś ruchu. Kiedy zestawiałem swoje oddziały, dostałem od producenta dowolność – iluś określonych żołnierzy, z określonym uzbrojeniem ma zostać ustawionych na kawałku plastiku. Takich kawałków (podstawek) dostałem kilkanaście i na każdej mogę ustawić figurki inaczej.

Na początku byłem przerażony, bo nie wiedziałem jak mam do tego zestawiania podejść – we wszystkich grach wojennych do tej pory, oddziały były żetonami albo figurkami stojącymi w równym szyku. Tutaj jest inaczej, bo całość jest lekko chaotyczna. Na dodatek nie znam się dobrze na strukturze i oddziałów itp. Miałem nadzieję, że pomoże mi website. Zajrzałem i co znalazłem?

Tip: When arranging the crew figures, remember you’re trying to tell a story. Position your figures accordingly.

Jakże nagle okazało się to proste. Zamiast patrzeć na to czy figurki mieszczą mi się na podstawce, czy dobrze się komponują, czy przerwy między nimi są odpowiednie zacząłem układać je tak, żeby opowiadały jakieś historię. Jedna drużyna się ostrzeliwuje, inna biegnie, jeszcze inna zajęta jest rozstawianiem karabinu. Dzięki temu każda z podstawek żyje własnym życiem. Brzmi to śmiesznie, ale tak właśnie jest. Tak samo podszedłem do czołgów – różnią się od siebie, bo jeżdżą nimi różne załogi i w związku z tym każda ma swoją historię. Nieprzypadkowo któraś wozi więcej zapasowych gąsienic czy fragmentów podwozia.

Kiedy maluje się figurkę biorąc pod uwagę jej wyimaginowaną historię, nie maluje się kawałka plastiku, tylko odtwarza się coś, co było. Nawet jeśli niekoniecznie 🙂 A na końcu powstaje z tego coś z czym mamy realny kontakt.

Komentarze

comments