Po drugim dniu Polish IA Summit widzę, że za dwa tygodnie na CHI nie będzie łatwo. Nie będzie łatwo dlatego, że przyswajanie wiedzy w tak intensywny sposób jest męczące. Jakoś wcześniej tego nie zauważałem, ale po trzech (bo byłem też pierwszym) dniach Summitu jestem wykończony na maksa. A przecież tylko słuchałem! Co będzie na CHI? To samo tylko przez 5 dni… Słowo „epicko” tego za bardzo nie oddaje.

Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień, to bezapelacyjnie najlepsze wystąpienie to prezentacja zamykająca Summit by Jeff Parks. Słyszałem, że będzie fajnie, ale nie spodziewałem się do jakiego stopnia. Jak dla mnie, cały Summit mógłby być tego rodzaju – nie oczekuję, że na takim evencie nauczę się czegoś nowego i odkrywczego jeśli chodzi o jakąś technikę. Oczekuję, że będę miał kontakt z wysokopoziomowym myśleniem, które mnie zmieni, poprawi, sprawi że będę lepszy. Takie prezentacje jak prezentacja Jeffa sprawiają, że w pracy w której i tak widzę dużo sensu, będę mógł znaleźć go jeszcze więcej. Że zawsze jest miejsce na rozwijanie swojej wrażliwości, że nigdy nie należy się zamykać, że należy się postawić w roli podrzędnej wobec potrzeb.W tej chwili nie potrafiłbym powiedzieć o czym było dokładnie, ale było tak, że przez cały czas trwania prezentacji zadawałem sobie pytania „a gdzie ja z tym jestem i dlaczego tego nie robię?”. Absolutna, absolutna rewelacja. Pamiętam zamykającą zeszły rok prezentacje Petera Boersma z Adaptive Path. Była fajna. Ale ona była o środowisku, o tym kim jesteśmy, co robimy, że wszyscy razem mamy jakąś wartość. Podsumowanie Jeffa nadało całości bardzo fajny, ludzki wydźwięk.

Drugą prezentacja z dnia dzisiejszego, która zrobiła na mnie duże wrażenie była prezentacja Mike’a Athertona „Building an experience culture for business”. Miło ogląda się osoby, które prezentują punkt widzenia zgodny z naszym. Bardzo aktualny (w kontekście biznesowym) był zaprezentowany przez niego sposób myślenia i analizowania tego, co tworzone jest przez biznes i co wydaje się być proklienckie (jako myślenie). Bardzo energetyczne wystąpienie, ale energetyczne inaczej niż wystąpienie Jeffa. Bo to co mówił Parks było bardziej międzyludzkie, a to o czym mówił Atherton – bardziej bliskie codziennemu życiu projektanta.

A tak w ogóle to ciekawe jest, że zaczynam myśleć o sobie w tych kategoriach – I mean, UX designer or something. Chyba faktycznie tak jest, że kłamstwo po wielokroć powtarzane staje się prawdziwe.

Komentarze

comments