W uzupełnieniu wczorajszego wpisu o roli lidera, dzisiaj nieco bardziej gorzka refleksja: z tym uskrzydlaniem innych wiążą się pewne niebezpieczeństwa i nie jest tak, że zawsze wychodzi. Czasami widać, że akcja ewangelizacyjna nie idzie, że osoba z którą pracujemy nie ma UXowego podejścia do świata (z doświadczenia wiem, że takich osób jest naprawdę dużo) i traktuje nasze starania w najlepszym razie jako fanaberię czy niegroźne szaleństwo. Ale może być gorzej.

Platońska jaskinia moim zdaniem dobrze oddaje ideę przemiany, jaka musi się dokonać, aby zobaczyć świat inny od świata cieni. Co więcej, tłumaczy również ona co może stać się później, z jakim ryzykiem o charakterze społecznym trzeba się liczyć, jeśli chce się podążać tą drogą. Różnica w podejściu i rozumieniu świata pomiędzy osobami skupionymi na firmie i jej wewnętrznych potrzebach, a tymi skupionymi na kliencie/użytkowniku jest różnicą światopoglądową i bardzo głęboką. Często zbyt głęboką by ją pokonać. A często i groźną, bo bycie głosem wołającego na puszczy nie dla wszystkich jest wymarzoną pracą.

PS. Ciekawe jest to, że na YT trudno znaleźć sensowne filmy o jaskini platońskiej w wersji bez cenzury, pokazujące historię do gorzkiego końca.

 

Komentarze

comments