modernizm - Le Corbusier - radian cityPo dwóch tygodniach powrotu to przeszłości i przypominania sobie teorii ekonomii w nieco innym niż do tej pory wydaniu, stwierdziłem że trzeba powrócić lektur i rozważań UXowych. Od kilku dni czytam więc Seeing Like a State – książkę rekomendowana do przeczytania na najciekawszym moim zdaniem wystąpieniu tegorocznego CHI. O samym wystąpieniu pisałem jakoś wkrótce po konferencji, teraz postanowiłem zobaczyć czy faktycznie jest tak przełomowo, jak byłem przekonywany (tzn. jeśli chodzi o książkę).

Po blisko połowie (150 stron) mogę śmiało napisać, że jest świetnie. Książka Scotta wciąga, niczym chodzenie po bagnach. Już po kilku stronach che się więcej. Jest to książka szczególnie interesująca dla mnie, bo po latach odpuszczenia szeroko pojętych nauk ekonomicznych, mam możliwość powspominania młodości i zajęć z historii gospodarczej i historii myśli ekonomicznej. No, ale to tak ogólnie. Bo szczególnie, to książka nie jest ani konkretnie o ekonomii, ani konkretnie o designie… jest trochę próbą pokazania zjawiska modernizmu (high modernism), ale w kontekście ogólnie rozumianego procesu rozwoju społeczeństw i odchodzenia od rozwiązań opierających się na szeroko rozumianym prawie natury, na rzecz bardziej nowoczesnych (nie zawsze lepszych!) rozwiązań cywilizacyjnych. Tak naprawdę to jest dość smutna lektura. Smutna dlatego, że opisując proces przejmowania przez szeroko rozumiane państwo/władzę części praw jednostki, pokazuje w sumie nieuchronność tego zjawiska. To co widać też wyraźnie, to trudności których doświadczają konkretni ludzie na skutek tego procesu. To jest rzeczywiście tak, że jest coś za coś – niby dajemy jakieś bezpieczeństwo, niby jest łatwiej, ale jednostka płaci za to wysoką cenę.

Po przeczytaniu nawet części książki łatwo zauważyć w otaczającym świecie podejście opierające się na myśleniu kategoriami modernistycznymi. Pewnie, że nie są to przegięcia typu Rewolucja Październikowa czy Wielki Skok. Nie trzeba być Leninem, żeby myśleć tak jak Lenin i korzystać z jego systemu wartości.

Rzecz w tym, że bardzo łatwo (szczególnie w szeroko rozumianym designie) zacząć myśleć kategoriami modernistycznymi. Łatwo mieć wizję, wielki plan i unikalną całość, ale już dużo trudniej jest mieć wątpliwości, szacunek do swoich użytkowników i partnerskie traktowanie ich potrzeb.