rozgrzewka warm upSprawa niby prosta. Organizujemy warsztaty, szkolenie czy brainstorma, no i trzeba jakoś zacząć. Najczęściej chcemy zaczynać z przytupem i na ostro (początek wszak spotkania, energia jest i trzeba ją jakoś wykorzystać), więc rzucamy się na temat główny… i w tym momencie następuje brutalne zderzenie z rzeczywistością. Zapada cisza lub pomysły zaczynają się pojawiać bardzo nieśmiało. W sumie nie jest to specjalnie dziwne, bo zabrakło rozgrzewki.

Jakoś tak się dziwnie porobiło, że jeśli oglądamy jakieś wydarzenie sportowe, to nie dziwi fakt, rozgrzewania się zawodników przed startem. Mentalnie akceptujemy sytuację, w której przed startem w głównej konkurencji, zawodnicy przygotowują się, aby wtedy kiedy będzie potrzeba, dać z siebie maksa. Może to zaskakujące co powiem, ale dokładnie tak samo jest w przypadku wszelkiego typu akcji mentalnych. Tak samo, to znaczy że istnieje potrzeba przygotowania się do takiego zdarzenia i wejścia na pełnych obrotach. Różnica jest jedynie taka, że nikt tego specjalnie nie robi…

Dlaczego omijamy rozgrzewkę?

Po pierwsze: nie mamy świadomości, że coś takiego jest potrzebne. Nie rozwijam tematu dalej, bo przed chwilą pisałem o tym trochę więcej.

Po drugie: obawiamy się o własną powagę. A jeśli ktoś zobaczy??? A jeśli dowie się DEREKTOR? A jeśli dowiedzą się inni? Jak wytłumaczę się z takiego wysoce nieprofesjonalnego zachowania, jak grupa ludzi robiąca dziwne rzeczy? Z moich obserwacji wynika, że ten czynnik jest niestety decydujący. Ludzie decydują się na robienie różnych dziwnych rzeczy, ale jeśli maja one choć pozory tzw. profesjonalizmu, czyli zachowania zbliżonego do zachowań większości ludzi, których uznajemy za poważnych. Prawda jest jednak nieco inna, i właśnie brak rozgrzewki może świadczyć o ograniczonym profesjonalizmie… 🙂

Po trzecie: „czas to pieniądz”… czyli wiemy, że jest potrzeba mentalnego rozgrzania się, ale ponieważ mamy mało czasu, w pełni świadomie z niej rezygnujemy. No dobra, przesadziłem z tym. Tego trzeciego nie ma, a jeśli jest, to jest racjonalizacją punktu drugiego i dyplomatycznym wycofaniem się z niego. Nie bardzo wierzę, że można w pełni świadomie pozbawiać się tak skutecznego narzędzia.

Jak przeprowadzić rozgrzewkę?

Ano przez kilka minut poprosić ludzi o zrobienie czegoś zupełnie innego i zupełnie niezwiązanego z tematem, którym mamy się zajmować. Tak, to naprawdę takie proste! A, one more thing – warto zacząć od siebie lub od osoby znajomej (jeśli takowa się na sali znajduje). Lista zabaw jest właściwie nieograniczona i zawsze można coś jeszcze wymyślić. Warto obserwować dzieciaki (szczególnie małe), bo to nieograniczone źródło inspiracji 🙂 Bardzie konkretnej inspiracji można poszukać np. w Gamestormingu. Z mojej perspektywy bardzo dobrze sprawdzają się różnego rodzaju obrazki czy wizualizacje.

dixit odysseyZawsze polecam stosowanie kart Dixit. W naszym zestawie warsztatowym mamy cztery zestawy. Jeśli mogę coś doradzić, to sugerowałbym odpuścić Dixita podstawowego – obrazki na kartach są bardzo fajne, ale zdecydowana większość użytkowników odbiera je jako pesymistyczne, smutne i melancholijne. No cóż, jest coś na rzeczy 🙂 Dixit-Odyssey jest za to pod tym względem fantastyczny (vide obrazek obok – czy nie idealnie te wizualizacje wpisują się postrzeganie usługi przez użytkowników?). To co ważne w Dixicie, to że użytkownicy bardzo szybko orientują się, że każdy dostał inne karty i zaczynają sobie je oglądać (a niektórzy nawet wymieniać). Działa to idealnie. Tak naprawdę, to wystarczą dowolne karty/obrazki. W swojej praktyce stosowałem też karty z gry London, a w planach jest tarot (a konkretnie Maior Arcana). Poza Dixitem dobrze działają też tzw. gry imprezowe (Uga Buga, Dobble).

Jednak podstawą przeprowadzenia rozgrzewki jest przede wszystkim mentalne nastawienie prowadzącego i przyjęcie założenia, że coś będzie grane. Rozgrzewkę można przeprowadzić praktycznie na wszystkim. Ostatnio brałem udział w warsztatach, gdzie (fantastyczna zresztą) rozgrzewka polegała na wykonaniu z kartek formatu A4 jak największej liczby przedmiotów. Proste, szybkie, efektywne, angażujące, zabawne. Odrywające na chwilę od rzeczywistości. Idealna rozgrzewka.

Warm-up tips & tricks

  1. Przygotuj listę potencjalnych technik rozgrzewkowych  na konkretny warsztat. Przynajmniej dwie, żeby poradzić sobie w sytuacji, kiedy jedna pójdzie nie tak.
  2. Zademonstruj ich działanie na sobie, najlepiej w formie lekko przesadzonej lub prześmiewczej w stosunku do swojej osoby. Znacząco zredukujesz próg obaw dotyczących powagi sytuacji oraz sprawisz, że uczestnicy zaczną się śmiać.
  3. Na wstępnie zaznacz, że wiesz że to wygląda dziwnie, ale żeby mimo wszystko to zrobili. Zawsze możesz też ponarzekać na gości z marketingu, którzy takie historie wymyślają. To też przeważnie działa 🙂
  4. Jeśli możesz, to odwołaj się do wspólnych doświadczeń – np. poprzez zlecenie odliczania do trzech. Nie musi to mieć większego sensu. Istotne jest to, że najprawdopodobniej ktoś się pomyli i powstanie element zabawowy. Dodatkowo odwołasz się do wspomnień o charakterze szkolnym, czyli też będzie pozytywnie.
  5. Zwracaj uczestnikom uwagę, żeby mówiąc/pokazują zwracali się do siebie, a nie do prowadzącego, czyli Ciebie. Tego trzeba pilnować cały czas, bo w naturalny sposób każdy będzie gapił i czekał aż go pochwalisz 🙂
  6. Dziękuj każdemu uczestnikowi za jego akcję. Dziękuj cały czas. No i cały czas powtarzaj że jest „super”, „dobrze”, „świetnie” itp. Celem rozgrzewki jest sprawienie, żeby użytkownik poczuł się pewniej.
  7. Miej litość dla tych, którzy nie chcą brać udziału w zabawie. Jest to dość popularne zachowanie, szczególnie na początku. Później (tzn. kiedy rozgrzewka się kończy), bardzo często oswajają się z sytuacją i sami proszą o możliwość wzięcia udziału (naprawdę!).
  8. Uważaj z ćwiczeniami fizycznymi – nie wszyscy ludzie lubią wchodzić w interakcje bezpośrednie. Warto o tym pamiętać, żeby potem nie być zaskoczonym.