Anindilyakwa Land CouncilNo i przyszła pora, kiedy sądzę że warto napisać o najciekawszym z mojego punktu widzenia wystąpieniu na CHI 2014. Wystąpieniem tym była prezentacja Margot Brereton z Queensland University of Technology na temat nowego sposobu podejścia do badań etnograficznych. Na wystąpienie trafiłem wybierając – skądinąd bardzo interesującą – sesję Sustainability Perspectives.

W okolicach północnego wybrzeża Australii znajduje się grupa małych wysp o uroczej nazwie Groote Eylandt. W tak pięknych okolicznościach przyrody żyje sobie tam aborygeńska społeczność Anindilyakwa. Niewielka społeczność, dodajmy – około 1200 osób. I właśnie w tej społeczności miał zostać zrealizowany projekt (na zlecenie Anindilyakwa Land Council), który miał wesprzeć tę społeczność w implementacji technologii informacyjnej (chodziło o rodzaj tablic/kiosków/ekranów dotykowych). Badacze chcieli zrobić to po bożemu, czyli z researchem i współdziałaniem z lokalną ludnością.  Jednak dziedzictwo kulturowe i dotychczasowe doświadczenia rdzennych mieszkańców tego terenu zablokowały pozyskiwanie jakichkolwiek informacji. Mówiąc wprost – Anindilyakwa zupełnie nie ufają obcym, a w szczególności – białym, (na dodatek powiązanym z rządem).

Furthermore, ethnography began as an enterprise funded by and in the service of colonial administrators who were interested in managing others, the so-called native peoples of the colonies, providing both the workforce for and sources of resistance to imperialist enterprises. As a result of the history of ethnographic research, many in Aboriginal communities are wary of being investigated.

Badacze stanęli więc wobec problemu nieprzystawalności posiadanych metod/narzędzi do konkretnego kontekstu. Mimo licznych prób korzystania z różnych technik (w tym także projektowania partycypacyjnego), nie udawało się zbudować wystarczającego zaufania pomiędzy społecznością a badaczami. Rozwiązaniem problemu okazało się oparcie procesu badawczego o… projektowanie dla lokalnej wspólnoty. Badacze i projektanci zaczęli pracować w bardzo małych grupach (nieledwie w parach) z ludnością miejscową. No i przestali robić „klasyczny” research w postaci nagrywania,  wywiadywania, wypytywania. Zaczęli po prostu pracować dla wspólnoty, czyli udzielać się dla niej. I wtedy okazało się, że bardzo dużo informacji można pozyskać niejako „przy okazji” innych aktywności. Jako że wśród ludności aborygeńskiej funkcjonuje silnie zasada wzajemności, włożona praca (w tym wypadku: dzielenie się wiedzą) wróciła później do badaczy w postaci akceptacji i zaangażowania ze strony badanych (a w tym konkretnym przypadku badacze i projektanci pomagali wspólnocie podczas zmagań z inwazją gigantycznych ropuch).

Anthropology aims to understand cultures, but not to change them. Design, as a discipline that aims to intervene to change for the better, has come up with forms of “rapid ethnography” e.g.  that are quicker than those traditionally used in anthropology to more quickly come to understandings that can inform design. While the purpose of ethnography is often mistaken by designers as a form of data collection, ethnography is a powerful means to “open up the play of possibilities for design”. However […] the “ethnographic method can provide the researcher with a false sense of his or her own knowing and expertise and, indeed, with arrogance”.

Na końcu należy zadać sobie pytanie, dlaczego akurat to wystąpienie uważam za najważniejsze. Nie, wcale nie z powodów związanych z sustainability. To co mnie ujęło, to głębokie zrozumienie przez ludzi zaangażowanych w projekt czegoś, co podpada pod kategorię „etyka projektowania”. Podjęcie świadomej decyzji o rezygnacji z klasycznych badań etnograficznych/antropologicznych na rzecz długotrwałego procesu wspierania wspólnoty w rozwiązywania realnych problemów jest dla mnie wyrazem nie tylko dojrzałości badawczej, ale wręcz nadzieją na dalszy rozwój dyscypliny. Mam nadzieję, że w dłuższej perspektywie czasowej może to doprowadzić do zmiany sposobu myślenia o szeroko rozumianych badaniach, w szczególności na obniżeniu poziomu nieufności wobec badaczy i ich metod. Większość badaczy zna zjawisko swego rodzaju lęku/obawy badanych przed sesją: obawy przed ośmieszeniem się, przedstawieniem się jako osoba nierozgarnięta i czy nie potrafiąca rozwiązać prostych zadań.

Mam nadzieję, że wkrótce będę mógł wypróbować takie podejście w praktyce, bo jest dla mnie fascynujące. Dawno temu pisałem już, że uważam że rolą projektantów jest angażowanie się działalność o charakterze społecznym/publicznym. Przypadek opisany przez Margot Breteton jest widomym przykładem na to, że tego typu podejście jest nie tylko uprawnione, ale wręcz skuteczne. Pozwala to odrzucić badawczy voyeuryzm na rzecz pracy na rzecz społeczności. Gra w której uczestniczymy staje się wtedy w pełni symetryczna – bierzemy, ale w zamian dajemy coś, czego potrzebuje druga strona. Skala oczywiście nie ta, ale przedsmak takiego podejścia miałem podczas projektu z cultural probes (o którym opowiadaliśmy z Agą na UX Poland), kiedy jedna z uczestniczek wspomniała, że do ponadprzeciętnego zaangażowania się w projekt skłoniły ją probesy, przygotowane z myślą o jej doznaniach. Badania etnograficzne to sytuacja (a właściwie – układ), w którym obserwator zmienia jego stan (poprzez fakt, że patrzy).

Indigenous people world-wide have often been researched with little thought given to culturally appropriate methods of engagement, what will happen to the resulting knowledge, who really benefits from the research and how the community will benefit from the engagement.

Mówiąc wprost, jako badacze-projektanci, powinniśmy pracować z ludźmi, a nie posługiwać się nimi.

Komentarze

comments