Na skutek lektury Cracking Creativity takie coś mi się nasunęło.

W trakcie przygotowań do jednego z następnych warsztatów kreatywnych, pojawił mi się pomysł ulepszenia internetu, a właściwie stworzenia Internetu2. Obecny zupełnie nie spełnia moich potrzeb, a słuchając innych – widzę że nie tylko moich. Rzecz tyczy czegoś, co można ogólnie nazwać „ochroną dzieci”. Moje bardzo lubią oglądać bajki na YouTube, problem w tym że ja nie lubię kiedy oglądają. Dlaczego? Dlatego, że materiały które są dla nich nieodpowiednie są często tylko o jedno kliknięcie od tych, które mogą oglądać.

Wzorcem dla mnie dla tego typu medium jest telewizja, a szczególnie kanał MiniMini – absolutnie genialne zestawienie bajek pozbawionych przemocy i dobrze dobranych do preferencji dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. MiniMini doprowadziło do tego, że kiedy mam dostęp do telewizora to mam 100% pewności, że mogę zostawić dzieciaki i nic im nie grozi, bo nie nadają tam niczego innego.

Myślałem o tym w kontekście internetu. Zakładając, że jest obecny Internet, czyli kloaka i ściek świata, z mnóstwem śmieci oraz totalne przemieszanymi treściami wysokimi i niskimi (oraz takimi dla których nie ma żadnego poziomu), może dałoby się zrobić internet dla dzieci? Nie mówię tutaj o namiastce rozwiązania w postaci parental control, ale o zupełnie niezależnej sieci, najlepiej niezależnej sprzętowo/technologicznie. Dawałoby to możliwości tworzenia zupełnie nowego typu interakcji dzieci z urządzeniami i treściami. Z jednej strony byłaby pełna dowolność klikania, z drugiej pewność że nie da się przejść pomiędzy internetami i dotrzeć do nieodpowiednich treści. Co więcej, mogłyby być tworzone urządzenia dedykowane tylko do korzystania z tej przestrzeni, bez fizycznej możliwości dotarcia do „innego wszechświata” (czytaj: innego internetu).

W tej koncepcji Internet jest wszechświatem, ale nie jedynym. Wiele internetow – wiele wszechświatów, podróże między którymi byłyby niemożliwe. Te światy tworzyłyby rodzaj meta wszechświata, w którym dotrzeć można byłoby do różnych treści. Każdy ze wszechświatów mógłby charakteryzować się własną fizyka, czyli przekładając to na płaszczyznę internetową – zbiorem reguł. W jednych dałoby się więc coś publikować, drugie byłyby bardziej na zasadzie broadcastu. Czyli nadal byłyby to i-nety, ale takie gdzie nie dałoby się wprowadzać danych itp. Oczywiście taki dziecięcy internet musiałby być kontrolowany (np. przez jakieś NGOs).  W sumie do dopracowania.

Oczywiście nie chodzi mi o żadne fizyczne separowanie sieci – to nadal powinna być jedna sieć. Poziom uprawnień powinien być kontrolowany w jakiś sposób poprzez protokoły sieciowe – tylko przez konkretne ich wersje/porty/warstwy (nie znam się na tym) można byłoby dostać się do konkretnego wszechświata. Powinno to działać jak skrzynia biegów, czyli jeśli się jedzie, to na jednym konkretnym ale kiedy się chce zmieniać, wtedy mechanizm ma styk z innymi biegami/przełożeniami. Wtedy i tylko wtedy. Czyli byłyby urządzenia, które pozwalałyby na płynne przełączanie się pomiędzy światami, ale byłyby też takie działające na zasadzie rowerów signle-speed – skonstruowane do korzystania z tylko jednego (i konkretnego Internetu).

Takie rozwiązanie generowałoby pozytywny experience zarówno dla rodziców (poczucie bezpieczeństwa, zaufania) oraz dla dzieci (poczucie wolności i braku kontroli ze strony rodziców – dzieci same wybierają co oglądają).

Komentarze

comments