Jestem tuż po lekturze Cracking Creativity. Genialne, genialne, genialne. Właściwie trudno było czytać tę książkę, bo praktycznie na każdej stronie „odjeżdżałem” z pomysłami od tekstu. Napisana jest w taki sposób, że naturalnie stymuluje do własnych poszukiwań/rozwoju/pytań. Kiedy na pierwszych stronach Michalko pisał, że książka jest zbiorem technik myślowych tzw. geniuszy (Einsteing, Bohr, Tesla, Edison, Mozart, da Vinici) pukałem się w głowę i mówiłem sobie „z czym do ludzi?”. Teraz wiem, że autor przyszedł do ludzi z bardzo konkretnymi rzeczami: listą gotowych pomysłów na stymulację kreatywnego myślenia.

Książka idealnie wpisuje się w moje obecne potrzeby, bo po okresie fascynacji i odkrywania radości z UXowego widzenia świata, potrzebuję narzędzie do tego, aby ten świat zmieniać. Książka Michalko się świetnie do tego nadaje. Wiem że są też inne na ten temat – czekają u mnie w kolejce do czytania (nawet już je sprowadziłem). Ta książka jest jedna o tyle inna, że mniej pokazuje konkretne techniki, a bardziej mini-frameworki do stymulowania otwartego myślenia. Do tej pory skupiałem się głównie na rozwijaniu w sobie zrozumienia potrzeb klientów/użytkowników i sposobach pozyskiwania informacji od tychże. Dzięki tej książce dostaję do ręki zbiór narzędzi, które umożliwiają późniejszą pracę na zebranych wynikach badań już wewnątrz organizacji.

Pozornie może się to wydawać mniej istotne niż same badania. Nic bardziej mylnego! Z moich obserwacji i doświadczeń wynika, że jest to co najmniej (jeśli nie bardziej) tak samo ważne jak wcześniejszy research. Pracować na zebranych wynikach (lub przygotowując się do fieldu) można na wiele sposobów, ale chyba najlepsze są te najbardziej kreatywne. I właśnie te metody wzbudzają najwięcej negatywnych emocji. W sumie to nie wiem dlaczego. Podejrzewam, że kwestionowanie tych metod ma w sobie coś z noszenia garnituru – nakładasz i masz na sobie zbroję biznesmena i poważnego człowieka. Podobnie jest z pracą: „prawdziwe” warsztaty, grzebanie w telefonie, odpisywanie na maile (jestem ważny!), praca w Excelu i czy nad prezentacjami – oto ideał korporacyjnej pracy warsztatowej (abstrahuję od uwalania wszystkich nieco bardziej odjechanych pomysłów).

Swoją książka Michalko otwiera mi oczy na dodatkowe możliwości jakie daje dobre prowadzenie grupy kreatywnej. Jednocześnie jest to dla mnie niesamowita zachęta do tego, żeby dalej nad sobą pracować, bo będę mógł dać więcej radości i przyjemności z pracy kreatywnej dla tych ludzi którzy akceptują te metody.