20121004-224038.jpgKilka miesięcy temu zwróciła moją uwagę zapowiedź fajnej akcji Orange – sponsorowania/oddawania przestrzeni reklamowej dla małych firm. Pomyślałem sobie „Wow, fajnie. Wreszcie ktoś myśli o klientach (nawet jeśli to nasza konkurencja)”. Przemówił do mnie pomysł podzielenia się przez bogatego swoją kasą, żeby pomóc mniejszym.

Dosłownie parę dni temu zobaczyłem jakieś reklamy Orange na przystankach (to się nazywa citylight chyba). Dziwne były, zupełnie nie kumałem o co w nich chodzi. Jakoś mnie to nie zdziwiło, bo już kilka razy Orange robiło takie reklamy, że chodziłem do naszej komunikacji zapytać się, czy oni jako specjaliści mogą mi wytłumaczyć o co w nich chodzi, bo ja jako zwykły użytkownik ich nie kumam 😉 Więc kiedy zobaczyłem coś o uszczelkach, to specjalnie zdziwiony nie byłem. Przełom nastąpił wczoraj, kiedy skojarzyłem to, co jest na tych plakatach napisane z letnimi zapowiedziami Orange. Skojarzyłem fakty i nagle mi się wszytko objawiło. Zrozumiałem. Załamałem się.

Też niedawno prowadziliśmy w naszym zespole dyskusję rozmawialiśmy na temat trudności w przejściu z dobrego insightu do fajnego wykonania (fachowo nazywaliśmy to „fajną egzekucją”, ale brzmi specyficznie więc pozostańmy przy „fajnym wykonaniu”). I kiedy myślę o tych plakatach, to mi szkoda tego pomysłu, który był gdzieś u podstaw tego projektu.

Patrząc na te reklamy nie wiem do końca po co one są. Rozumiem trochę interes Orange – oni komunikują, że są fajni. Mają na to badania, jak to przekłada się na wizerunek marki czy na jakieś współczynniki. Jasne, wiadomo że to fajne dla marki. Rozumiem firmy, które w ten program weszły, bo fajnie zostać dostrzeżonym przez taką dużą firmę, fajnie wygrać konkurs, fajnie wreszcie dostać nagrodę (i to jeszcze taką jak sponsorowana kampania). Nie rozumiem tylko czemu nagroda dla tych firm ma być tak zapodana, że trzeba się jej domyślać. Co więcej, nie jestem przekonany do sensowności akurat tych nośników, kontekstu pojawiania się tych reklam (przecież kiedy się na to patrzy, to są estetycznie reklamy Orange) i ich skuteczności. Patrząc na to trochę z boku przypomina mi się akcja rozdawnictwa kubków dla naszych Klientów – dajmy kubki, bo fajnie jest dostać kubek. Mam wrażenie, że tutaj jest podobnie.

Co widać na tych reklamach? Ano głównie adres strony, bo ile można zmieścić na takim formacie, jaką historię można opowiedzieć? Zastanawiam się, czy nie można było kupić tym firmom reklamy w Google czy jakichś displayów (po cenniku jaki ma Orange)? Bardziej tego dopasować? Coś faktycznie dla nich zrobić? Bo to co zostało zrobione, to działanie jednak pozorne.

Nie chciałbym, żeby ten wpis był narzekaniem na konkurencję, bo mam duże uznanie za pomysł. Szkoda mi natomiast niewykorzystanej szansy, na naprawdę hitową akcję. Ciekaw jestem jak wypracowywane były pomysły na nagrodzenie firm. IMHO zabrakło alternatywy, gdzie zaspokojone zostałyby faktyczne potrzeby firm, a potem zostałaby zrobiona do tego kampania podsumowująca hojność (w pozytywnym sensie tego słowa) Orange. Czego zabrakło w procesie? Użytkowników. Na samym początku.