muppety jako przykład  user experienceW ostatniej audycji „Trójkowo-filmowo” słuchałem rozmowy o nowym filmie z Muppetami. Przyznaję, że strasznie na te muppety byłem nakręcony i właściwie nie wiedziałem z jakiego powodu. Pamiętałem że jako dziecko bardzo na nie czekałem, że trochę mnie śmieszyły, że były powiewem świeżości w polskiej rzeczywistości tamtych czasów. Myślałem że to tylko moje osobiste spostrzeżenia, ale okazało się inaczej.

Prowadzący wspomnieli recenzję Muppetów na stronach Guardiana, podkreślając bardzo osobisty ich odbiór przez recenzentkę.

I kiedy słuchałem tego co mówili uświadomiłem sobie, że tak naprawdę nie mówią o jakimś filmie czy bohaterach – mówią o sobie, a robią to dzięki Muppetom właśnie. Wspomnienia powiązane z programem wyzwoliły z nich bardzo ciepłe uczucia, nawet jeśli dotyczące smutnych chwil. Pomyślałem wtedy, że ten program z perspektywy czasu jest czystym experience’m i ma wszystkie jego cechy.

Bo według Hassenzahl’a user experience:

  • jest subiektywny (dla każdego inny/osobisty),
  • jest usytuowany (odnoszony do konkretnego momentu i miejsca),
  • jest dynamiczny (odczucia względem niego zmieniają się w czasie),
  • jest pozytywny (po prostu dostarcza radości i przyjemności z obcowania ze sobą).

Nie wiem jak jest z holistycznością – zastanawiam się, czy faktycznie obejmuje sobą wszystkie rodzaje celów, w tym także te najwyższe. Temat do rozważenia przy innej okazji.

Komentarze

comments