A droga wiedzie w przód i w przód
Choć zaczęła się tuż za progiem –
I w dal przede mną mknie na wschód,
A ja wciąż za nią – tak jak mogę…
Skorymi stopy za nią w ślad –
Aż w szerszą się rozpłynie drogę,
Gdzie strumień licznych dróg już wpadł…
A potem dokąd? – rzec nie mogę.

Zaczynam od Tolkiena, bo – po pierwsze – jeszcze o nim tutaj nie pisałem, a przecież JRRT jest znanym twórcą literatury UXowej, a po drugie – jakoś przyszedł mi do głowy przy pisaniu tego tekstu. Korzystając więc z możliwości technologicznych oferowanych przez platformę blogową, postanowiłem zmienić kolejność bloków tekstu i dodać ten cytat na początku. Im bardziej o nim myślę, tym bardziej zastanawiam się nad tym, jak silnie obrazuje on pewną ogólną koncepcję rozwoju.

W czytaniu mam aktualnie Change by Design Tima Browna. Rzecz zupełnie inna od tych, które czytałem do tej pory, bo najmniej podręcznikowa. Chyba najbardziej przypomina mi książki Normana (Design of Everyday Things i Emotional Design), głównie przez sposób narracji. No nie jest to (niestety!) narracja naukowa do której się przyzwyczaiłem. Nie jest to także narracja podręcznikowa. Jest to rodzaj bardzo miękko napisanego eseju, gdzie na przykładach różnych zdarzeń/projektów/pomysłów sprzedawana jest idea czym jest design thinking.

W jakimś stopniu ta książka mnie ujmuje. Głównie chyba w tym, że widzę jaką drogę udało mi się pokonać od zeszłego roku. Jednakowoż widzę też to, że w tej chwili właściwie nie mam konkretnego celu, trudno więc powiedzieć, dokąd finalnie dojdę. Może nawet wrócę tam, skąd wyszedłem, ale to droga jest celem (tutaj pierwotnie pojawiał się cytat, który teraz jest na początku tekstu).

Browna jakoś lepiej mi się czyta po dzisiejszym porannym warsztacie na temat trendów i prezentacji Agnieszki o trendach w podejściu firm do ludzi (czytaj: pracowników). O ile pamiętam, było tam coś o zarządzaniu i motywowaniu przez mentoring i to w kontekście tej najbardziej innowacyjnej nowej gospodarki i nowego paradygmatu rozumienia świata. To działa. Niezależnie od tego jak zdefiniujemy sobie epokę rozwoju człowieka/techniki/cywilizacji w której jesteśmy obecnie, motywowanie poprzez mentoring i wskazywanie ogólnego kierunku jest chyba najlepszym możliwym sposobem uczenia innego spoglądania na świat. Zastanawiam się nawet, czy jest możliwe nauczenie się podejścia UXowego bez wsparcia mentora, bez doradztwa, sugestii, godzin rozmów itd. I im bardziej o tym myślę, tym bardziej wydaje mi się to niemożliwe. Tak naprawdę musi tu funkcjonować relacja Mistrz-Uczeń, musi być otwartość na dawanie i na branie. Pewnych rzeczy nie da się po prostu nauczyć z książek (sam nie wierzę, że to piszę).

Fajnie być hobbitem i wyruszyć w podróż, ale dobrze jest jeśli jedzie się z Gandalfem 🙂

 

 

Komentarze

comments