20121118-232854.jpgCzytam aktualnie (między innymi) Grounded Innovation: Strategies for Creating Digital Products. Lektura uświadamia mi, jak bardzo mentalnie odszedłem od HCI. Fajna książka (znaczy 50 stron fajne), pozwala mi „trzymać się” konkretnych metod i podejścia. Chociaż chyba nie, raczej źle to napisałem. Bo metod i podejścia HCI nie zapomnę (bo jak można zapomnieć o czymś, co jest podstawą działania?), ale coraz bardziej widzę na na ile rzeczy które mnie interesują są odległe od tego co można nazwać „digital products”.

Kilka dni temu miałem bardzo udaną sesję feedbackową na temat ostatnich warsztatów. Udaną, bo udało mi się dowiedzieć kilku nowych rzeczy (ogląd rzeczywistości przez prowadzącego jest czasami dość różny od odbioru uczestnika). Ważne jest, że na przyszłość będę zwracać na nie baczniejszą uwagę. Najważniejszą jednak rzeczą z tej sesji było przekonanie się, że mam bardzo dużo do zrobienia pod kątem edukacyjnym u siebie w firmie.

Od jakiegoś czasu posługuję się (czy raczej staram posługiwać) współprojektowaniem z użytkownikami (participatory design). Wele razy już tutaj wspominałem o tej metodzie. Nie nazwałbym się ekspertem, ale czuję o co w tym biega i staram się tę wiedzę przekazywać. Z perspektywy czasu i iluś rozmów i i tłumaczeń widzę, że największy problem pojawia się wokół oczekiwań kreowanych przez tę metodę. Naprawdę często jest tak, że mając już użytkowników u siebie uczestnicy oczekują, że użytkownicy powiedzą im czego potrzebują. Nic bardziej mylnego! Uużytkownicy mają opowiadać swoje historie, a rolą uczestników jest je zrozumieć, znaleźć w nich wzorce i namtej podstawie stworzyć rozwiązanie docelowe. My niestety jeszcze nie doszliśmy do udziału w projekcie od początku projektanta (ale cała przyszłość przed nami). I kiedy tak o tym sobie myślałem, uderzył mnie po oczach fragment z rzeczonej książki Holmquista:

But there is another way of looking at the results of an inquiry. Rather that considering it as a specification that has to be followed, we can choose to see it as inspiration for the innovation process. (…) What if we acknowledge the fact that most users are not designers, have no particular technical skills, and do not have time or inclination to come up with new product ideas? Then instead of being a specification, a user study becomes one of many inputs into the process of inventing new artifacts. This is closer to an artistic process, where the goal is to create something that is unique and and has a certain effect, rather that something that fulfills specific set criteria.

Dobrze czasami czytać książki 🙂 Aż sam nie mogę uwierzyć, że może istnieć taka zbieżność w czasie pomiędzy moją potrzebą, a tak pięknym podsumowaniem jej.